W sobotę 20 lutego doszło do niecodziennej sytuacji w Denver w USA. Pasażerowie lotu z Denver do Honolulu na pokładzie Boeinga 777 przeżyli prawdziwe chwile grozy.
Zaraz po starcie prawy silnik zaczął rozpadać się na kawałki.
Spadające części lądowały na ulicach, posesjach a nawet w domach niewinnych obywateli.
Możemy jednak mówić tutaj o cudzie, ponieważ nikomu nic się nie stało.
Zarówno pasażerowie czy cywile w mieście nie odnieśli, żadnych obrażeń.
Miejmy nadzieje, iż tym razem lotnisko podejmie odpowiednie działania i dokonana odpowiednich napraw w swoich maszynach.
APPLE rozpoczyna pracę nad siecią 6G
iPhone najlepiej sprzedającym się smartfonem w ostatnim kwartale 2020